filozofia fizyki, metodologia nauk, filozofia przyrody, ewolucjonizm – zbiór prac
feed
autor: admin  18 sierpnia 2010 20:14

W mojej pracy chciałbym przedstawić kilka spojrzeń na problem przyszłości relacji człowieka ze zwierzętami. Temat jest w dużej mierze interdyscyplinarny. Problemem tym interesują się zarówno ekologowie, ewolucjoniści, filozofowie, ekofilozofowie, bioetycy. Przedstawię spojrzenie na te relacje z dwóch perspektyw: ewolucyjnej i etycznej. Temat niesie ze sobą wiele trudności, dotyczy mianowicie przyszłości. Nauki nie możemy uprawiać na zasadzie gdybania czy też w sposób życzeniowy, dlatego spróbuję przyjrzeć się kilku naukowym, obecnie panującym poglądom na temat relacji człowieka i zwierząt i następnie ustosunkować się do nich. Jak powinny wyglądać nasze relacje ze zwierzętami? Jakie zagrożenia niesie dotychczasowy sposób patrzenia na zwierzęta? Podstawowa znajomość genetyki, bioetyki  i praw działania ewolucji to conditio sine qua non trafnego i właściwego ujęcia problemu przyszłości owych relacji. Postaram się przedstawić temat w sposób możliwie jak najbardziej interdyscyplinarny. Sama metoda badań nad tego typu tematami często bywa interdyscyplinarna. Badania dotyczące ochrony gatunkowej czy dobrostanu zwierząt łącza nauki przyrodnicze jak również społeczne. “Współpraca pomiędzy etologami, psychologami i fizjologami dostarczyła modelu do interpretacji interakcji pomiędzy zwierzętami a osobami za nie odpowiedzialnymi”[1].

Kierunek relacji człowiek-zwierzę jest silnie przesunięty w stronę zwierzęcia. To raczej my działamy w różny sposób na zwierzętach niż odwrotnie. Relacja człowiek-zwierzę ma dwojaki wymiar. Bardziej jednostkowy, gdy mamy na myśli poszczególny gatunek zwierzęcia lub jego konkretny egzemplarz, który używamy w różnoraki sposób (produkcja, zabiegi biotechnologiczne, hodowla) oraz wymiar bardziej ogólny, globalny, gdy spojrzymy z szerszej perspektywy na naszą ingerencję co ma konsekwencje w stabilności ekosystemów, czy konkretnych nisz oraz ma konsekwencje w przyszłości  gatunkowej zwierząt[2]. Z pierwszym spojrzeniem łączą nam się takie nauki jak genetyka, biotechnologia, bioetyka, filozofia, przy drugim do głosu dochodzi ekologia i ewolucjonizm.

W pierwszej części mojej pracy skupię się na wymiarze ewolucyjnym i ekologicznym ludzkiej ingerencji w naturę.

Darwinowska teoria doboru naturalnego wciąż obowiązuje jako ważny składnik teorii ewolucji. Ale zależności między organizmami nie opierają się tylko na wzajemnej konkurencji. Należy postawić pytanie czy dobór naturalny wciąż odgrywa znaczącą rolę w rozwoju ewolucyjnym organizmów żywych. W przypadku człowieka zadziałała ewolucja kulturowa, nie tylko  ta biologiczna. W świecie zwierząt kluczowa rolę przestał odgrywać dobór naturalny, górę wzięły modyfikacje genetyczne, tworzenie sztucznych nisz środowiskowych, hodowla, kontrolowany rozród. Dziś juz rzadko istnieją jakieś ekosystemy ,  które nie zostały w jakiś sposób zmieniona przez człowieka. Dobór naturalny w takich ekosystemach wciąż działa, lecz często bywa tak, że taka ingerencja prowadzi do wymarcia jakiegoś gatunku, przez chociażby wytępienie przez naturalnych wrogów. Nie miałoby to miejsca, gdyby człowiek nie zaingerował w to środowisko. Człowiek ma olbrzymi potencjał i możliwość ingerencji w środowisko, co jest wynikiem szybko działającej ewolucji kulturowej i technicznej. Wiele gatunków ginie w wyniku działalności człowieka. Pada pytanie czy ingerencja człowieka w środowiska na dużą skalę jest unicestwieniem naturalnej ewolucji organizmów? Na pewno sprzeciwia się doborowi naturalnemu w takim znaczeniu jakim widziała go teoria ewolucji dotychczas. Czy jest dozwolona tak dalece posunięta ingerencja(drastyczne zmiany ekosystemów, modyfikacje genetyczne gatunków)? Czy sprzeciwia się to działaniu ewolucji? “Zmiany w środowisku fizycznym mogą być potężnym bodźcem zmian ewolucyjnych, a niekiedy nawet czynnikiem o nich decydującym”[3] Być może teorię ewolucji należy poddać reinterpretacji, skoro człowiek jest produktem planety, dozwolone jest mu zmienianie tej planety jak mu się rzewnie podoba. Czy może zmieniać naturę i zwierzęta ze względu na swoje dobro ekonomiczne czy jakiekolwiek inne? Jak będzie wyglądała przyszłość gatunkowa zwierząt po takich drastycznych działaniach człowieka? Czy dobór naturalny mógł zadziałać na tak wielką skalę i w tak specyficzny sposób w jaki człowiek zmienia środowisko? Może tak musi być, że część gatunków wyginie (przypadkiem?) w konsekwencji działania człowieka? Skoro natura dała człowiekowi aż tak olbrzymi potencjał, nie ma żadnych przeszkód w dowolnym kształtowaniu organizmów żywych. Czy na płaszczyźnie ewolucyjnej pogląd o jakiś granicach tej ingerencji jest do obronienia?

W historii ewolucji istniała już niejedna katastrofa podczas której (niekoniecznie słusznie) pewna część gatunków przepadła bezpowrotnie. W katastrofie permskiej zginęło 95% gatunków wodnych. Natura przetrwała katastrofę, a organizmy rozwijały się dalej. W historii organizmów żywych nie zawsze też kluczową rolę odgrywał dobór naturalny.  Fauna z Ediacara[4] nie była bynajmniej nieudanym eksperymentem ewolucji. Naukowcy analizowali budowę poszczególnych organizmów z Ediacara i doszli do wniosku, że typu ich budowy niekoniecznie są gorsze od znanych nam typów budowy organizmów żywych[5], czy po prostu miały mniej szczęścia i wyginęły? Zatem widzimy, że w historii już niejednokrotnie na rozwój organizmów działał przypadek. Widzimy również, że natura niejednokrotnie “otrząsnęła się” po wielkich katastrofach, a życie na naszej planecie wciąż istnieje. Czy jednak ludzkie działanie w stosunku do przyrody winno być przypadkowe? Nasza relacja do zwierząt i do organizmów żywych w ogóle powinna być głęboko przemyślana, ponieważ ciągnie za sobą ogromne konsekwencje. Autorzy książki “Szósta Katastrofa”  podzielają pogląd zaniepokojonych ekologów i szczególnie duży nacisk kładą pod koniec książki pisząc o szóstej katastrofie, która może wytworzyć właśnie człowiek. Jeśli ginie część gatunków, ciągnie to za sobą wymieranie wielu innych. Szaleńcze zabijanie jednego gatunku pociąga za sobą śmierć wielu innych, bądź też poważne zmiany w ekosystemie (nadmierny przyrost osobników danego gatunku, który stracił naturalnego wroga). Najwspanialsze gatunki, takie jak chociażby homo sapiens, są uzależnione „od olbrzymiej liczby rozmaitych drugoplanowych aktorów gry zwanej życiem”[6]. Zatem relacja człowieka do zwierzęcia nie powinna być obojętna, czy przypadkowa. Ingerencja w środowisko (wycinanie lasów, palenie traw, wszelkie modyfikacje środowiska) dotykają pośrednio zwierząt w tym środowisku żyjących.

Takie ujęcie ewolucyjne relacji człowieka i zwierząt jest cenne z naukowego punktu widzenia, lecz czy wizja zagrożeń, ta wyżej przedstawiona, przemawia do producentów, hodowców czy przeciętnego zjadacza chleba? Czy wymarcie jakiejś liczby gatunków, bądź wizja jakieś bliżej nieokreślonej katastrofy przymawia?

Niekontrolowane zabijanie gatunków, czy niszczenie ich naturalnego środowiska życia jest radykalnym przykładem jak relacja człowiek-zwierze wyglądać nie powinna. Ma nie tylko drastyczne konsekwencje ewolucyjne i ekologiczne, być może odległe w czasie, lecz również ma konsekwencje dotykające człowieka w bardzo bliski i widoczny sposób. “Nikt nie potrafi odgadnąć przyszłej wartości jakiegokolwiek gatunku zwierząt”[7]. Mianowicie przyjrzyjmy się bliżej takiej nauce jaką jest farmakologia. Rozwój tej nauki odbywa się w dość przypadkowy i nieprzewidywalny sposób. Wiele leków odkrytych zostaje przypadkowo. Leki mają często swą podstawę w składnikach pochodzenia naturalnego czy to roślinnego czy zwierzęcego. Przyjrzyjmy się odkryciu substancji zwanej epibatydyną. Dwóch naukowców John W. Daly i Cherles W. Myers w ubiegłym wieku badali jad  drzewołazów.  Pobrali jad żabki ekwadorskiej Epipedobates tricolor. Odkryli, że bardzo mała ilość jadu działa jak morfina, jednak pozbawiona jest niektórych typowych właściwości opiatów (np. nie powoduje uzależnienia). Z cząsteczki została wyizolowana substancja nazwane epibatydyną. Produkt, jak się okazało, miał dwieście razy silniejsze działanie przeciwbólowe niż opium. Następnym krokiem było przemodelowanie odkrytej cząsteczki, powstały hybrydy nie wywołujące senności i zaburzeń trawienia i oddychania. Jaki jest morał z tej historii? Do odkrycia epibatydyny i jej syntetycznych analogów mogłoby w ogóle nie dojść, na skutek niszczenia środowisk życia drzewołazów. Ogromny wpływ na odkrywanie nowych leków mają substancje zawarte w organizmach żywych. “Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że poszukiwanie leków naturalnych jest wyścigiem nauki z wymieraniem” pisze E. O. Wilson[8].

Ktoś może się zdziwić dlaczego tyle miejsca poświęcam problemowi zabijania zwierząt i ingerencji w środowisko. Takie postępowanie jest jednak przykładem relacji człowiek-zwierzę, przykładem bardzo drastycznej relacji i relacji która ma drastyczne konsekwencje. Ponadto takie traktowanie zwierząt jest wynikiem pewnej bardzo konkretnej postawy, którą szerzej opiszę w drugiej części pracy. Owa postawa wynika z konkretnych przedzałożeń i to niekoniecznie naukowych. Owa postawa charakteryzuje relacje człowieka i zwierzęcia na zasadzie podmiotu i przedmiotu. Zwierze w tym przypadku nie posiada żadnej wartości chyba, że jakiś zabieg dokonany na tym zwierzęciu przynosi wymierne korzyści człowiekowi. Zatem argumentacja praktyczna będzie jedyną sensowną argumentacją postawienia jakiś granic w dowolnym używaniu zwierząt, dla przedstawicieli właśnie tej postawy. Jak widzimy takie, skrajne traktowanie zwierząt jest wynikiem postawy o założeniach ontologiczno-aksjologicznych. Takie postępowanie wynika z natury tej relacji, a natura relacji jest podmiotowo-przedmiotowa. Mimo tak wielu zagrożeń, które wyżej przedstawiłam istnieją naukowcy, producenci, którzy działają według takiej postawy. Rozwój nauki, technologii i biotechnologii wciąż postępuje i postępował będzie. Zapytajmy się o przyszłość takiej, moim zdaniem skrajnej i niepożądanej postawy wobec zwierząt. Jest ona wynikiem konkretnych założeń, które mogą się nie zmienić. Zatem rozwój biotechnologii wpływa na relacje człowiek-zwierzę, jedynie pogłębiając możliwości używania zwierząt. Jeśli postawa pozostanie niezmieniona przyszłość może przynieść tragiczne konsekwencje.  Konieczna byłaby zmiana takiej postawy, bo sama argumentacja praktyczna może okazać się niewystarczającą w postawieniu właściwych granic.

W tej części pracy dokładniej omówię ten typ postawy i kolejne cztery typy postaw[9]. Potem przyjrzę się kilku typowym przykładom używania zwierząt i w jakim stopniu zgadzają sie z poszczególnymi postawami. Pojęcie “używania zwierząt” stosuję w szerokim znaczeniu i pojęcia to nie ma tylko zabarwienia pejoratywnego. Wyraża raczej różnego rodzaju działania człowieka skierowane w stronę zwierzęcia. W tej części pracy zajmę się relacją człowiek- zwierzę w istocie.

Jaki jest nasz stosunek do zwierząt? “Pytanie o to, co jest dozwolone w stosunku do zwierząt, wiąże się najpierw z określeniem naszej względem nich relacji”[10]. Pogląd na to jak powinniśmy traktować zwierzęta, dotyka również problemu jak powinniśmy traktować naturę w ogóle. Niewielki obraz, który  dałam w pierwszej części pracy, gdzie pokazałam jak zmiana w środowisku odbija się na egzystowaniu zwierząt.

W różnych czasach i kulturach przejawiały się pewne postawy człowieka wobec zwierząt. Wyróżnić w nich można cztery podstawowe typy i piąty pośredni. Rozróżnienie przytaczam powołując się na Donalda i Ann Bruce autorów rozdziału Dobro Zwierząt i Możliwości Ich Wykorzystywania.

Pierwszy typ relacji to relacja własności albo inaczej postawa antropocentryczna. Relacja ta wyraża idee, że natura jest własnością człowieka, jest na jego u użytek i do jego dyspozycji. Cokolwiek jest dobre dla człowieka jest dobre jako takie. Wedle tej postawy człowiek jeśli tylko ma możliwości eksploatacji natury, nie ma powodów by z tego rezygnować. Relacja ta wyraża się w postaci: podmiot-przedmiot lub inaczej właściciel-rzecz posiadana. Jest to bezkompromisowe, instrumentalne traktowanie zwierząt, a “jeśli jesteśmy absolutnymi właścicielami zwierząt, nie mają one same w sobie żadnego moralnego statusu (…) nie mają żadnej wartości”[11]. W takim modelu wszystkie zabiegi w stosunku do zwierząt są dozwolone, a jedynym słusznym pytaniem jakie moglibyśmy postawić jest pytanie wprost o maksymalizację skuteczności użycia zwierząt. Model jest skrajnym modelem, ale myślę, że nie można choćby i dziś wykluczyć takiej postawy. Niektóre zagrożenia jakie niesie taki model postępowania przedstawiłam w pierwszej części swojej pracy. Jak już wspomniałem z głębi takiej postawy bije tylko jedno pytanie, pytanie o maksymalizację użycia, pytanie ekonomiczne, pytanie o zysk. Na wszelkie pytania o czy powinniśmy stosować pewne  zabiegi, zawsze pada odpowiedź, że jeśli osiągamy wymierną korzyść – dlaczego nie?

Druga postawa charakteryzuje założenie mówiące, że nie powinniśmy w ogóle ingerować w naturę. Pogląd równie skrajny co poprzedni, jest to konkretnie opozycja w stosunku do modelu własności. Często wyraża tę postawę pogląd, że natura jest boska lub święta. Relacja wyrażona jest w postaci podmiot-podmiot i nazywana jest często ekocentryczną, lub często wyrażana jest w tradycji “głębokiej ekologii”. Model ten mówi o nienaruszalnej wartości organizmów żywych, promuje całkowite zaniechanie jakiekolwiek formy używania zwierząt czy ingerencji w środowisko naturalne.

Obie postawy są mocno krytykowane. Nawet silnie religijne postawy czy również zsekularyzowane odchodzą od tak skrajnych modeli.  Skrajne postawy nie  są pożądane, ani nadmierna ingerencja, ani zupełny jaj brak. Natura ma charakter dynamiczny.

Weiner pisze o unikaniu antropocentryzowania przyrody. Ma na myśli stwierdzenie, że na przykład “równowaga w przyrodzie jest dobrem”. Równowaga nie jest naturalnym stanem ekosystemu, to po pierwsze, a nawet jeśli występuje to nie jest to ani dobre ani złe dla ekosystemu, to co najwyżej my wolimy jak się nic nie zmienia[12]. Chodzi o to że zmiany są potrzebne, ale człowiek nie może dokonywać ich bezmyślnie, lub nie dokonywać ich w ogóle z uwagi na jakąś zantropocentryzowaną cechę natury.

Przyjrzyjmy się kolejnym postawom, mają one charakter umiarkowany.

Model trzeci to model ograniczonego używania bądź model partnerstwa. Charakteryzuje go postawa szacunku wobec natury, istotą jej jest wzajemność współpracy i równość. W takim  modelu zwierzęta godne są szacunku i mają same w sobie wewnętrzną wartość, a pod tę kategorię wartości podpada pojęcie praw zwierząt. Należy w tym miejscu wspomnieć o dwóch autorach wypowiadających się o prawach zwierząt. Tom Regan dowodził, że zwierzęta są “podmiotami życia” i w związku z tym mają takie same prawa jak ludzie. Jest to dość radykalny pogląd w konsekwencji zabraniający wiele powszechnych praktyk używania zwierząt jak hodowla dla żywności czy polowania, nie mówiąc o inżynierii genetycznej. Drugi mniej radykalny pogląd na prawa zwierząt głosi Peter Singer. Przyjmuje on mianowicie argument o równości praw moralnych ludzi i zwierząt na podstawie wspólnego im współodczuwania. Postawa ta kreuje taktykę ograniczonego i poddanego ścisłym limitom używania zwierząt. Postawę tę można krótko podsumować w postaci stwierdzenia “nie, chyba że..”

Kolejnym modelem jest model wspomagającej inżynierii. Taka postawa wyraża relację troski o naturę, lecz nie stricte altruistycznej, lecz kierowanej naszym interesem. Jest to model pragmatyczny, albo według mnie racjonalno-pragmatyczny. Według tego modelu zwierzęta mogą być używane w różny sposób, lecz istnieją pewne ograniczenia. Ograniczenia głównie z tego powodu że zwierząt są zdolne do odczuwania. Czwartą postawę podsumowuje taktyka “tak, ale pod warunkiem…”

Niektórzy wprowadzają jeszcze piąty model – pośredni pomiędzy modelem partnerstwa a inżynierii wspomaganej. Niekiedy zwany modelem chrześcijańskim, lecz posiadający również wersję zlaicyzowaną. Model pośredni dopuszcza używanie zwierząt, nawet jeśłi jakieś zabiegi sprawiają im ból, pod warunkiem wyraźnych korzyści dla człowieka (pamiętajmy, że nawet model partnerstwa będzie tego zabraniał), jest jednak modelem o wiele mniej liberalnym niż model inżynierii wspomagającej.

Prześledzę teraz typowe przykłady interwencji w świat zwierząt w hodowli zwierząt czy inżynierii genetycznej. Łatwo będziemy mogli zauważyć jak poszczególne modele relacji działają.

Popularna praktyka w hodowli  selekcji według markerów. Próbki krwi czy tkanki zwierząt są badane pod względem szczególnych cech genetycznych.  Według takich badań decyduje się później które zwierzęta są dopuszczane do reprodukcji. Bliżej przyglądając się tej metodzie widzimy, że może powodować ona szybkie, nie tylko pozytywne genetyczne zmiany. Praktyka ta niezgodna jest jedynie na gruncie modelu ekocentrycznego. Przy postawie partnerstwa jest dopuszczalna, a argumentem może być np. chronienie zwierząt przed występowaniem różnych chorób,  kosztem minimalnej ingerencji.  Pozostałe dwa bardziej liberalne modele nie mają żadnych sprzeciwów w tej  praktyce.

Zwróćmy teraz uwagę na problemy związane z transgenezą czyli wymienianiem genów odległych gatunków. Niektóre religijne interpretacje będą dostrzegać w tej praktyce zmianę natury zwierzęcia i tym samym będą sprzeciwiać się stosowaniu transgenezy. Samo chrześcijaństwo mówi, że natura danego zwierzęcia nie jest jedynie sumą genów, a zamiana kilku genów nie jest raczej konstytutywna i nie zmienia jego natury. Mimo wszystko z zastosowania inżynierii genetycznej mogą wynikać różne i i czasem poważne problemy dotyczące dobra zwierząt. Procedury manipulacyjne mogą wywoływać lęk lub ból zwierząt, może zaistnieć potrzeba ich izolacji czy hodowli w obcym dla nich środowisku. I tak poszczególne modele będą koncentrowały się na różnych aspektach. Model partnerstwa będzie wykluczał takie praktyki, które zadają ból zwierzętom. Model pośredni będzie tolerował poziom bólu proporcjonalnie do korzyści, a model inżynierii wspomaganej skupi się na celu, a zaniecha praktyk wtedy gdy nadmiernie szkodzą zwierzętom[13]. Ciekawym problem jest redukcja świadomości zwierząt w celu zmniejszenia doznawanego przez nie bólu. Warto się zastanowić czy jest pewna próba ominięcia jakiś przepisów moralnych w traktowaniu zwierząt. Niektóre praktyki mogą być szczególnie bolesne i krzywdzące dla zwierząt jak na przykład modelowanie rozwoju śmiertelnej ludzkiej choroby na zwierzęciu jak w przypadku mukowiscydozy. Czy też hodowla zwierzęcia w celu ksenotransplantacji. Wycięcia przecież serca takiemu zwierzęciu jest zabiegiem w konsekwencji śmiertelnym dla niego. Nie będę tutaj wchodziła szczegółowo w tą tematykę. Pozostawiam czytelnikowi możliwość zastanowienia się nad problemami takich zabiegów i odniesienie je do konkretnych modeli relacji.

Przedstawiłam modele relacji człowiek-zwierzę, pomagają one nam pokazać różne możliwe sposoby podejścia do dobra zwierząt i możliwości ich wykorzystania. Myśląc o przyszłości relacji, pamiętajmy że relacja człowieka do zwierzęcia jest   z  a  w  s  z  e  relacją  z perspektywy jakiegoś modelu o pewnych założeniach. Myśląc o przyszłości powinniśmy spojrzeć na obecną relacje człowieka do zwierząt, bo skoro już dziś jest ona niewłaściwa, gdy już dziś zbytnio eksploatujemy zwierzęta, to co będzie w przyszłości, gdy rozwój technologii przynosi coraz to szersze możliwości eksploatowania zwierząt[14]? Myśląc o przyszłości powinniśmy zwrócić uwagę na pewien ważny aspekt rozwoju naukowego, mianowicie gradualizm. Gradualizmem określa się serię małych zmian, które przebiegają w sposób taki, że każda następna jest logicznym rozszerzeniem  poprzednich[15]. Końcowa zmiana jest drastyczną i radykalną zmianą w stosunku do warunków początkowych. Sam proces może być słabo zauważalny, lecz zmiana pozostaje drastyczna. Zatem mając na uwadze przyszłość powinniśmy wyposażyć się w pewnego rodzaju krytycyzm, bądź czujność czy wrażliwość na takie zmiany i weryfikować każde coraz bardziej radykalne ingerencje człowieka.

chciałbym przedstawić jeszcze jeden, rzadko wspominany aspekt relacji człowiek-zwierzę. Nasza relacja do zwierząt ma charakter zwrotny, mówi coś o nas jako o ludziach, ma wymiar personalny, określa nas w pewnym sensie. Edward Wilson na początku swojej książki zamieszcza cytat: “ Ostatecznie nasze społeczeństwo będzie oceniane nie na podstawie tego, co stworzyliśmy, lecz tego, czego postanowiliśmy nie zniszczyć”. W świetle poglądu, że  relacja człowieka do zwierzęcia, określa człowieka, uzasadnione będzie twierdzenie Wilsona i jego obawa zarazem: “Cóż takiego utraciliśmy? (…) większość innych form życia i część tego, co uważamy za istotę człowieczeństwa”[16]. Człowiek jako gatunek obdarzony świadomością, widzący przeszłość jak i spoglądający w przyszłość powinien zatroszczyć się życie na naszej planecie. Powinniśmy dostrzec ogromną wartość życia i zadbać o nie. Istnieje teoria życia mówiąca, że jest on cechą ogółu organizmów. Co postawimy w grze o istnienie nasze i wielu gatunków, które znamy. Czy będzie to ograniczenie karczowania lasów, pewne granice postawione inżynierii genetycznej, wyzbycie się chęci niszczenia życia wielu gatunków, nadmierna ingerencja w ekosystemy? Człowiek nie przybył na ziemię z innej planety, nie jest zuchwałym kolonistą, lecz jest wytworem tej planety. Dlatego „nie może prowadzić życia takiego, jak mu się podoba” [17]. Według mnie właściwym modelem relacji człowiek-zwierzę byłby model pośredni lub inżynierii wspomagającej. Postępowanie według takiej postawy wydawałoby się słuszne, nie mam na myśli tylko jakiś konkretnych zabiegów technologicznych, lecz relację bardzo ogólnie pojętą. Nie możemy zadawać bólu zwierzętom, trzymać ich czy transportować w niehumanitarnych warunkach tylko ze względów ekonomicznych. Jedynym usprawiedliwieniem zadania jakiegokolwiek bólu zwierzęciu jest wymierne i poważne dobro ludzkie lub samego zwierzęcia. Mam na myśli konkretnie takie praktyki jak proponuje inżynieria genetyczna w celu uchronienia zwierzęcia przed chorobami, czy poważne dobra dla człowieka jak na przykład znaczące badania nad śmiertelnymi chorobami czy ewentualnie ksenotransplantacja. Są to praktyki przynoszące wymierne korzyści, a nie ingerują w ogół gatunku danego zwierzęcia, jak  bezmyślne niszczenie naturalnych środowisk życia danego gatunku.

Bibliografia

  1. Applied Animal Behaviour Science 97: Animal welfare science-Working at the interface between the natural and social sciences,  s 43, Lund, V.; Coleman, G.; Gunnarsson, S.; Appleby, M.C.; Karkinen, K; March 2006, Journal Citation Reports, published by Thomson Scientific; czasopismo naukowe publikowane przez Thomson Scientific, elsevier.com; tłumaczenie D. Hornik, Centralna Biboteka Rolnicza, www.cbr.edu.pl
  1. Richard Leakey i Roger Lewin Szósta katastrofa, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999
  1. Donald M. Bruce i Ann Bruce Dobro Zwierząt i Możliwości Ich Wykorzystywania, rozdział ósmy książki Granice Ingerencji w Naturę, Towarzystwo Naukowe KUL pod redakcją Barbary Chyrowicz, Lublin 2001
  1. Wilson, Edwar Osborne Przyszłość Życia, Zysk i S-ka, Poznań 2000
  1. Wilson, Edwar Osborne Różnorodność życia, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1999
  2. Weiner January Życie i ewolucja biosfery, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005

[1]Applied Animal Behaviour Science 97: Animal welfare science-Working at the interface between the natural and social sciences,  s 43, Lund, V.; Coleman, G.; Gunnarsson, S.; Appleby, M.C.; Karkinen, K; March 2006, Journal Citation Reports, published by Thomson Scientific, tłum. D. Hornik

[2]Rozróżnienie dokonane według kryterium konsekwencji ludzkiego działania na zwierzętach

[3] Richard Leakey i Roger Lewin Szósta katastrofa, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, s 32

[4]Okrycie paleontologów fauny o budowie zupełnie odmiennej od obecnie znanych organizmów  żywych, wiek organizmów określany jest jako ten z przed eksplozji kambryjskiej. Wtedy właśnie kształtowały się znane nam typy budowy organizmów żywych.

[5] Richard Leakey i Roger Lewin Szósta Katastrofa, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, s 35

[6]Tamże, s 38

[7]Wilson, Edwar Osborne Przyszłość Życia, Zysk i S-ka, Poznań 2000, s 149

[8]Wilson, Edwar Osborne Przyszłość Życia, Zysk i S-ka, Poznań 2000, s 159

[9]Modele według rozróżnienia Donalda i Ann Bruce oraz M. Vissera i H. Verhooga The Moral Relevance of Naturalness in Discussions on Genetic Manipulation of Animals, Amsterdam: Netherlands National Science Organization 1999

[10]Donald M. Bruce i Ann Bruce Dobro Zwierząt i Możliwości Ich Wykorzystywania, rozdział ósmy książki Granice Ingerencji w Naturę, Towarzystwo Naukowe KUL pod redakcją Barbary Chyrowicz, Lublin 2001, s 132

[11]Tamże, s 134

[12]Weiner January Życie i ewolucja biosfery, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s 275

[13]Por. Donald M. Bruce i Ann Bruce Dobro Zwierząt i Możliwości Ich Wykorzystywania, rozdział ósmy książki Granice Ingerencji w Naturę, Towarzystwo Naukowe KUL pod redakcją Barbary Chyrowicz, Lublin 2001, s 154

[14]Por. tamże, s 170

[15]Por. tamże, s 147

[16]Wilson, Edwar Osborne Przyszłość Życia, Zysk i S-ka, Poznań 2000, s 166

[17]Richard Leakey i Roger Lewin Szósta Katastrofa, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, s 292

Brak komentarzy

Adres Trackback URL

Skomentuj jako pierwszy!

Zostaw odpowiedź

...
© chwilówki online bez zaswiadczen chwilówki online bez zaswiadczen chwilówki online bez zaswiadczen | activ-beauty.pl | Nauka jazdy Kraków | towaroznawstwo | gabinet kosmetyczny częstochowa Filozof – prace naukowe 2017.